Kiedy wstałem następnego dnia, byłem
przekonany, że wszystko było jedynie snem. Spojrzałem w kalendarz.
Niby wskazywał dzień następny, lecz ja czułem jakby wczoraj nie
było.
Przecież to niemożliwe, żeby taki
ktoś jak Ashley i Luke mnie polubili. Żeby chcieli spędzać ze mną
czas. Pewnie obiecano im, że dostaną za to duże pieniądze.
Wniosek: Lecieli na pieniądze
Wniosek numer dwa: Byli fałszywi.
Byli fałszywi tak samo jak reszta tego
świata.
„Nie oceniaj ludzi po okładce”
Serio?
Stań na moim miejscu. Przeżyj to co
ja, a pogadamy.
Zaledwie dziesięcioletni chłopiec
szedł powoli korytarzem. Nie śpieszył się na lekcje. Nie chciał
znowu ich widzieć. Nieco wyższy brunet z bogatymi rodzicami. Miał
wszystko czego potrzebował. Był królem szkoły, co często
wykorzystywał.
- Tu jesteś idioto – Michael
poczuł silne szarpnięcie i chwilę później jego plecy uderzyły o
szafki.
- Zostaw mnie – spróbował się
szarpać.
- Zachowuj się kundlu. Kasa –
zauważył wyciągniętą w jego stronę rękę.
Wygrzebał z kieszeni kilka monet i
podał chłopakowi. Wiedział, że rodzice znowu będą źli.
To był tylko
początek. Łagodne tortury, chyba tak mogę to określić.
- Co to ma znaczyć że jesteś
gejem? - nad leżącym chłopakiem stał wysoki mężczyzna. Młody
Clifford poczuł mocnego kopniaka w brzuch i cicho jęknął.
- Jak cię wychowałem?! -
wrzeszczał jego ojciec znęcając się nad zaledwie szesnastoletnim
chłopakiem.
- Zaraz zobaczymy jaki jesteś
pedale – usłyszał dźwięk rozpinanego rozporka oraz odgłos
spodni upadających na podłogę.
- Wstawaj dziwko – został
szarpnięty za biodra. Zamknął oczy nie mogąc znieść
upokorzenia...
Stop. Więcej wam
nie opowiem. A przynajmniej nie dziś. Mogę jedynie powiedzieć, że
to była najgorsza noc w moim życiu.
Wstałem i
skierowałem się do łazienki. Stanąłem przed lustrem.
Czerwone włosy,
będące powodem wielu docinek.
Zielone, nijakie
oczy – pospolite bagno, typowe dla geja.
Jednym słowem –
nic specjalnego.
A nawet, coś
okropnego. Jestem brzydki.
I to nie mówię
tego na zasadzie:
Hej jestem brzydki, pocieszcie mnie
że jestem ładny bo chcę to usłyszeć!
Nie. Ja po prostu
jestem paskudny.
Dziwię się, że w
ogóle mogę chodzić po ulicy, a ludzie nie uciekają z krzykiem.
Grubas.
Powód dla którego
nie jadłem przez naprawdę długi czas. Aż nagle kochający rodzice
zauważyli.
Uderzyłem pięścią
w lustro. Pękło na kilkaset kawałków, tak samo jak moje serce,
gdy kilka lat temu zostawił nas ojciec.
- Nie będę mieszkał pod jednym
dachem z tym czymś! - wrzeszczał do matki pokazując na mnie.
- Ale to twój syn – próbowała
mnie bronić.
- Mój syn nie byłby pedałem –
wyśmiał ją.
To był ostatni
dzień kiedy coś mnie zabolało. Aż do dziś.
Wspomnienia
wracały, a ja nie mogłem ich pohamować. Nie byłem w stanie ich
znieść.
Upadłem na podłogę
cicho łkając. Szarpałem się za włosy nie mogąc znieść samego
siebie.
Pragnąłem się
uwolnić.
Od myśli
Od ludzi
Od siebie
Mój wzrok spoczął
na odłamku lustra.
Chwyciłem kawałek do
ręki pomału obracając.
Czemu nie?
Przeciągnąłem
nim po ręce znacząc delikatnie czerwoną kreskę.
Syknąłem z bólu,
jednak zaraz po tym się uśmiechnąłem.
Dobrze było to
znowu czuć.
Po kilku kreskach
nie kontrolowałem swojego ciała. Każda kolejna kreska była
głębsza, dłuższa.
Było ich coraz
więcej.
Ostatnie co
pamiętam to krzyk.
Michael...
---------------
Jestem zła hehe...
Przeżyje czy nie?
Przepraszaaaaaaaaaaam za tak długi czas, ale szkoła blebleble
Tęsknię za długimi rozdziałami. Następny będzie lepszy, I promise x
Tęsknię za długimi rozdziałami. Następny będzie lepszy, I promise x
Teraz spadam tłumaczyć x Czasami mam wrażenie że jestem debilem i przeceniam własne siły. Ale to przechodzi
Adios!

