Michael zasnął zanim
zdążyliśmy opuścić jego mieszkanie. Mama Clifforda dziękowała
nam ze łzami w oczach. Ale przecież nic nie zrobiliśmy...
Wspaniale było widzieć
czerwonowłosego chłopaka szczęśliwego. Uśmiechał się, kiedy
Luke pokazywał mu kolejne akordy American Idiot na gitarze. Przez
bite trzy godziny grał w kółko te same riffy na gitarze ciesząc
się. Wspaniale by było gdyby dołączył do naszego zespołu...
- Lu? - spytałam kopiąc
przed sobą kamyk.
- Hm? - obrócił twarz w
moją stronę. W mroku, w świetle ulicznych latarni, jego oczy
błyszczały pięknym błękitem. Gdyby nie fakt, że jest gejem,
oraz moim najlepszym kumplem, mógłby mi się podobać.
- Bo wiesz... Pamiętasz
nasz zespół? - chłopak skinął, więc kontynuowałam – Może
wciągnęlibyśmy w to Michaela? - rzuciłam – To znaczy nie od
razu – szybko się poprawiłam potrząsając głową – Jak trochę
powróci do tego świata...
- Dobry pomysł –
przytaknął Luke przygryzając wargę.
Dotarliśmy pod drzwi.
Hemmo otworzył je, po czym przepuścił mnie przodem. Podobało mi
się to, że zarówno on, jak i Cal potrafili się zachować.
- Cześć kocha-aaaa... -
w progu zatrzymał się jak wryty Calum. Pisnęłam i zasłoniłam
oczy.
- Calum... - usłyszałam
głośne westchnienie za mną.
- To... My pójdziemy na
górę – skinęłam z zamkniętymi oczami na zgodę. Kiedy
upewniłam się, że zniknęli w swoim pokoju otwarłam oczy i
odetchnęłam z ulgą.
- Super – zachichotałam
i włączyłam telewizor. Nawet nie ogarnęłam, kiedy zasnęłam.
Kiedy obudziłam się
następnego dnia, w pomieszczeniu roznosił się zapach seksu.
Skrzywiłam się i rozszczelniłam wszystkie okna, po czym poszłam
obudzić napaleńców.
Nie było to konieczne. W
momencie w którym otwierałam drzwi z tamtej strony za klamkę
pociągnął Calum. Wpadłam na niego, odbijając się i upadając na
podłogę.
- Nic ci nie jest? -
pseudo Azjata schylił się nade mną z zatroskaną miną.
- Nie, jest okay –
uśmiechnęłam się przyjmując dłoń wyciągniętą dla mnie do
pomocy.
- Przepraszam –
wyszczerzył zęby w uroczym geście.
Zrobiłam krok w kierunku
drzwi od pokoju Lucasa, jednak on zastąpił mi drogę, blokując
przejście.
- Umm... Nie jestem
pewien czy chcesz tam wejść... - potarł głowę zażenowany,
rumieniąc się.
- Uhm jasne –
zakrztusiłam się własną śliną.
- Obudź twojego lowelasa
i zejdźcie na śniadanie. Naleśniki zaraz będą – rozpromienił
się i skinął głową.
Wróciłam do kuchni,
przy okazji przebierając się. Tak wiem, to trochę dziwne, ale mam
ciuchy w każdym pomieszczeniu... Cokolwiek he he... Nie śmieszne...
- Jesteśmy – po
schodach zleciał, dosłownie, Luke. Zaraz za nim na spokojnie,
wyluzowanym krokiem szedł Hoodie.
- Auć... Mój tyłek –
Hemmo wstał masując dolne partie swojego ciała, na co Asian zrobił
się czerwony niczym ketchup.
- Nie wnikam w to co
robicie, ale, Lucas, usiądź z łaski swojej... - fuknęłam
przewracając oczami.
- Zazdrosna? - Hemmo
poruszył brwiami w zboczonym geście.
- O kogo? O ciebie? -
uniosłam brwi kpiąc z niego – No chyba nie
- Powiedz... Wiem że
mnie pragniesz... - wskoczył na stół i zaczął się rozbierać.
- Yy – zaprotestował
Calum i podszedł do blondyna chwytając go w biodrach. Ściągnął
go na ziemię i pocałował, po czym polizał po policzku.
- Sorka, Ash. Polizane
zaklepane.
,, polizane zaklepane'' w stosunku do ludzi jest moim nowym mottem zyciowym!!! ❤❤❤
OdpowiedzUsuńMmmm Cake.
OdpowiedzUsuń"Polizane zaklepane". Chyba wyje.