piątek, 6 listopada 2015

Dzień 4. (Ashley)

Przepraszam, że znowu krótki ale szkoła xd

Michael zasnął zanim zdążyliśmy opuścić jego mieszkanie. Mama Clifforda dziękowała nam ze łzami w oczach. Ale przecież nic nie zrobiliśmy...
Wspaniale było widzieć czerwonowłosego chłopaka szczęśliwego. Uśmiechał się, kiedy Luke pokazywał mu kolejne akordy American Idiot na gitarze. Przez bite trzy godziny grał w kółko te same riffy na gitarze ciesząc się. Wspaniale by było gdyby dołączył do naszego zespołu...
- Lu? - spytałam kopiąc przed sobą kamyk.
- Hm? - obrócił twarz w moją stronę. W mroku, w świetle ulicznych latarni, jego oczy błyszczały pięknym błękitem. Gdyby nie fakt, że jest gejem, oraz moim najlepszym kumplem, mógłby mi się podobać.
- Bo wiesz... Pamiętasz nasz zespół? - chłopak skinął, więc kontynuowałam – Może wciągnęlibyśmy w to Michaela? - rzuciłam – To znaczy nie od razu – szybko się poprawiłam potrząsając głową – Jak trochę powróci do tego świata...
- Dobry pomysł – przytaknął Luke przygryzając wargę.
Dotarliśmy pod drzwi. Hemmo otworzył je, po czym przepuścił mnie przodem. Podobało mi się to, że zarówno on, jak i Cal potrafili się zachować.
- Cześć kocha-aaaa... - w progu zatrzymał się jak wryty Calum. Pisnęłam i zasłoniłam oczy.
- Calum... - usłyszałam głośne westchnienie za mną.
- To... My pójdziemy na górę – skinęłam z zamkniętymi oczami na zgodę. Kiedy upewniłam się, że zniknęli w swoim pokoju otwarłam oczy i odetchnęłam z ulgą.
- Super – zachichotałam i włączyłam telewizor. Nawet nie ogarnęłam, kiedy zasnęłam.
Kiedy obudziłam się następnego dnia, w pomieszczeniu roznosił się zapach seksu. Skrzywiłam się i rozszczelniłam wszystkie okna, po czym poszłam obudzić napaleńców.
Nie było to konieczne. W momencie w którym otwierałam drzwi z tamtej strony za klamkę pociągnął Calum. Wpadłam na niego, odbijając się i upadając na podłogę.
- Nic ci nie jest? - pseudo Azjata schylił się nade mną z zatroskaną miną.
- Nie, jest okay – uśmiechnęłam się przyjmując dłoń wyciągniętą dla mnie do pomocy.
- Przepraszam – wyszczerzył zęby w uroczym geście.
Zrobiłam krok w kierunku drzwi od pokoju Lucasa, jednak on zastąpił mi drogę, blokując przejście.
- Umm... Nie jestem pewien czy chcesz tam wejść... - potarł głowę zażenowany, rumieniąc się.
- Uhm jasne – zakrztusiłam się własną śliną.
- Obudź twojego lowelasa i zejdźcie na śniadanie. Naleśniki zaraz będą – rozpromienił się i skinął głową.
Wróciłam do kuchni, przy okazji przebierając się. Tak wiem, to trochę dziwne, ale mam ciuchy w każdym pomieszczeniu... Cokolwiek he he... Nie śmieszne...
- Jesteśmy – po schodach zleciał, dosłownie, Luke. Zaraz za nim na spokojnie, wyluzowanym krokiem szedł Hoodie.
- Auć... Mój tyłek – Hemmo wstał masując dolne partie swojego ciała, na co Asian zrobił się czerwony niczym ketchup.
- Nie wnikam w to co robicie, ale, Lucas, usiądź z łaski swojej... - fuknęłam przewracając oczami.
- Zazdrosna? - Hemmo poruszył brwiami w zboczonym geście.
- O kogo? O ciebie? - uniosłam brwi kpiąc z niego – No chyba nie
- Powiedz... Wiem że mnie pragniesz... - wskoczył na stół i zaczął się rozbierać.
- Yy – zaprotestował Calum i podszedł do blondyna chwytając go w biodrach. Ściągnął go na ziemię i pocałował, po czym polizał po policzku.
- Sorka, Ash. Polizane zaklepane.

2 komentarze:

  1. ,, polizane zaklepane'' w stosunku do ludzi jest moim nowym mottem zyciowym!!! ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm Cake.

    "Polizane zaklepane". Chyba wyje.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentujesz = wywołasz ogromny uśmiech na mojej twarzy i sprawisz, że rozdział pojawi się szybciej :)