A
nyway, miłego czytania!
- Lucas!!! - wpadłam z
wrzaskiem do mieszkania. Nie uzyskałam odpowiedzi, więc skierowałam
się do salonu.
- Ca-al-um...- zza ściany
dobiegały nieprzyzwoite odgłosy. Skrzywiłam się, i pobiegłam do
pokoju zamykając drzwi. NAPRAWDĘ nie miałam ochoty oglądać
gejowskiego seksu...
Niestety, ja i Luke
byliśmy tyle co po studiach, nie stać nas było na luksusy. Co za
tym idzie, nasz dom nie był wyszukany. Słyszałam wszystko mimo
zamknięcia drzwi. Zirytowana warknęłam i chwyciłam słuchawki
leżące na biurku. Już po chwili w moich uszach rozbrzmiała
piosenka „Holiday” zespołu Green Day. To mi przypomniało o
Michaelu. Też miałam takie marzenia. W zasadzie, przez pewien czas
byłam w zespole. Calum gra na basie, Luke na gitarze, a ja na
perkusji. Razem tworzyliśmy zespół o wdzięcznej nazwie Black
Cherry. Nagraliśmy kilka cover'ów, jednak nigdy nie wylądowało to
w internecie. Myślę, że nadal je gdzieś mam... Ale nieważne.
Stwierdziliśmy, że to nie ma sensu. Calum studiował fotografię,
my psychiatrię, nie mieliśmy czasu na rozkręcenie tego, ba, nawet
na spróbowanie.
Porzucone marzenia...
Grałam na perkusji, kiedy chciałam uwolnić emocje. Wolałam wyżyć
się na instrumencie, niż na sobie. Tak, to też kiedyś robiłam.
To był główny moment dla którego wybrałam psychiatrie. Chciałam
pomóc innym wyjść z tego nałogu, bo inaczej tego nazwać nie
można. Ale nie o tym. Pomyślałam, że skoro dziecinnym marzeniem
Cliffo było nauczyć się grać na gitarze i zostać gwiazdą rocka,
mogłoby mu to pomóc uwolnić emocje.
Często ludziom wydaje
się, że osoba z depresją nie czuje. Ze jest pusta. Nie. Ona ma w
sobie za dużo emocji, które kłócą się ze sobą. Jednak nie
potrafi ich uwolnić, co sprawia, że zaczynają ją wyniszczać od
środka. Po jakimś czasie przyzwyczaja się do pustki wewnątrz, do
samotności, do tłumienia uczuć.
Do tego potrzebny mi był
Lucas. Miał nauczyć go grać na gitarze. Moim zadaniem było
przekonać go aby sięgał po nią, gdy dobija go samotność.
To nie będzie łatwe...
Ale dam radę. Wierzę, że tak naprawdę nie ma rzeczy której nie
jestem w stanie zrobić. I nie chodzi mi tu o to, że jestem
genialna, czy coś. Mam na myśli, że w rzeczywistości nic nas nie
ogranicza. Rodzimy się bez barier, które rosną wokół nas w
późniejszym życiu. To, że ktoś mówi: „Nie możesz, jesteś za
słaby”, sprawia, ze tracimy wiarę w siebie, przestajemy próbować.
Przyjmujemy, że nam się nie uda i koniec. Poddajemy się.
To z czasem sprawia, że
stajemy się puści, bez życia. Bez tej iskry która paliła się w
nas motywując do działania. To smutne, ale prawdziwe.
Zsunęłam słuchawki. W
mieszkaniu panowała cisza. Mają szczęście. W końcu minęła
godzina...
Powolutku zeszłam na
dół. Spali w salonie okryci kołdrą na kanapie. Wszystko wokół
było umazane... No... Wiecie o co chodzi.
Przemknęłam do kuchni
starając się ignorować wszechobecny zapach seksu i zaparzyłam
kawę. Po namyśle wyjęłam jeszcze dwa kubki i nasypałam do nich
czarnego proszku. Tak jak się spodziewałam do kuchni po chwili
wkroczył nagi Hemmings. Szybko zamknęłam oczy, nim zdążyłam
cokolwiek zauważyć. Serio, nie chcę oglądać przyjaciela bez
ubrań. To krępujące.
- Już możesz otworzyć
– usłyszałam po chwili. Uchyliłam powieki i dostrzegłam
chłopaków siedzących przy stole. Uśmiechnęłam się do nich i
usiadłam na trzecim wolnym miejscu.
- Więc... - zaczął
Luke, a Calum się zarumienił.
- Oh, dajcie spokój,
słyszałam wszystko – machnęłam ręką i upiłam łyk kawy.
- Idę na zakupy, bo
lodówka jest pusta. W tym samym czasie wy macie umyć wszystko w
salonie i przewietrzyć mieszkanie – wstałam.
Calum otworzył usta aby
coś powiedzieć, lecz zamknął je z powrotem wlepiając wzrok w
kubek.
- Pa! - pomachałam im na
pożegnanie i wyszłam lekko trzaskając drzwiami.

Rozdzial swietny, zycze wiecej wolnego czasu i przetrwania w 3gm no i oczywoscie weny! :D
OdpowiedzUsuńMmmmmm Cake się dzieje :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w gimbazie i duuuużo weny życzę!