poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dzień 1. (Michael)



Dzień 1. (Michael)
Patrzyłem na nią niezrozumiałym wzrokiem. Do tej pory wszyscy lekarze mający na celu mnie „naprawić” przychodzili, zadawali idiotyczne pytania na temat tego jak się czuję i co się stało. Ashley była inna. Wpadła do pokoju bezczelnie wpychając się na moje łózko i zaczynając gadkę o suficie.
Jej pytanie mnie zaskoczyło. „Porozmawiamy?” Ona nie wymuszała rozmowy. Jeśli odpowiem „nie”, pewnie nadal będzie ciągnęła wywód na temat mojego stropu. Ale czy chcę z nią rozmawiać?
- Tak – dźwięk mojego głosu wypowiadającego to słowo zaskoczył mnie. Nie wierzę, że się zgodziłem...
- Super – klasnęła w ręce na co lekko się skrzywiłem. Jej entuzjazm zabijał...
Burknąłem coś pod nosem. Pewnie wyjdę na niegrzecznego, ale nic mnie to nie obchodzi.
- Gramy w 10 pytań? - spojrzała na mnie, także podnosząc się do pozycji siedzącej.
Psychiatra, który chce zagrać ze mną w 10 pytań. No, tego jeszcze nie było, wreszcie jakaś odmiana.
- Mhm – mruknąłem, studiując uważnie jej twarz. Była ładna. Miała średniej długości czarne włosy spięte w wysoki kucyk i...
- Ty zaczynaj – dziewczyna wyrwała mnie z moich rozmyślań.
- Eee... Ile masz lat? - wypaliłem. Mike, co jest z Tobą nie tak?
- 21. A ty? -uśmiechnęła się zadając jednakowe pytanie. Jestem pewien, że to wiedziała, w końcu mają te karty i tam jest napisane ile mam lat itd. To było miłe z jej strony, że udawała iż jest mną zainteresowana.
- Też... Ale wiem, że to wiesz – mruknąłem pod nosem.
Ku mojemu zdziwieniu, dziewczyna nie poczuła się urażona, tylko lekko zachichotała.
- Wolę usłyszeć do od ciebie, niż od szefa – skrzywiła się.
- Następne pytanie – zwróciła się do mnie.
- Umm... Czemu to robisz? - spytałem.
- Ale co? - popatrzyła na mnie niezrozumiale.
- Czemu mi pomagasz? Czemu nie jesteś jak inni? Przychodzisz tu, przepisujesz jakieś beznadziejne leki, które mają mi pomóc, bierzesz kasę i wychodzisz? Czemu zachowujesz się jakbyś chciała mnie poznać? - słowa wypływały ze mnie jedno po drugim zanim zdążyłem przemyśleć co chcę powiedzieć. Byłem zaskoczony. Bardzo. W obecności mojej mamy nasze rozmowy ograniczały się do krótkich pytań typu: „Jesteś głodny?” i jeszcze krótszych odpowiedzi: „Tak” i „Nie”.
Widziałem po jej oczach, że jest zdezorientowana. Dopiero po chwili zaczęła mówić.
- Czy to nie o to chodzi aby pomóc innemu? Jeśli myślisz, że jestem psychiatrą tylko po to aby dużo zarabiać, to się mylisz. Ja nie robię tego dla pieniędzy. Mi naprawdę zależy na moich pacjentach. Chcę do nich dotrzeć i pomóc im rozwiązać problem... - nadal mówiła jednak ja jej nie słuchałem. Skupiłem się na sposobie w jaki gestykulowała opowiadając o ideach, które jej przyświecały. Wpatrywałem się w jej oczy, które błyszczały gdy opowiadała o swojej pasji, która było wyciąganie ludzi z problemów.
- Halo Michael – pomachała ręką przed moją twarzą. Ocknąłem się.
- Hm? - mruknąłem usiłując przypomnieć sobie o czym przed chwilą mówiła.
- Słuchasz mnie w ogóle? - spytała rozbawiona. Uff... Dobrze, że się nie obraziła. Cholera Gordon. Od kiedy ty się przejmujesz uczuciami innych?
- Nooo... Nie – przyznałem się.
- Mówiłam, że muszę kończyć, nasza sesja i tak się wydłużyła. Mam do ciebie prośbę – wstała z łóżka i podała mi jakąś kartkę.
- Taa? - chwyciłem papier.
- Wypełnisz to? Powinnam ja... Ale jestem leniem – zachichotała.
Uniosłem brwi.
- A niby czemu miałbym to zrobić?
- Nie wiem – wzruszyła ramionami.
- Okay. Ale ostatni raz – chwyciłem długopis. Nawet nie zauważyłem kiedy drzwi się zamknęły a Ashley zniknęła z mojego domu.
Nie do końca rozumiałem co się działo. Znałem ją około dwóch godzin, a rozmawiałem z nią jakbym znał ja kilka lat. Długo pracowałem na to, aby wybudować wokół siebie mur. Nie dopuszczać nikogo. A ta dziewczyna zaczynała go burzyć. Nie podobało mi się to. Dzisiaj na zbyt dużo sobie pozwoliłem. Następnym razem nie będę. Nie zamierzam się przed kimś otworzyć a później znowu cierpieć. Już teraz mam dość. Nauczyłem się ukrywać moje uczucia, przez co ludzie myślą, że jestem potworem bez serca. Kiedy idę szkolnym korytarzem, obgadują mnie, wiedząc, że to słyszę, lecz myśląc iż mnie to nie rani. Bo nie mam UCZUĆ. Tylko nie wiedzą o tym, że później całą noc spędzam w łazience, z żyletką przyciśniętą do mojego nadgarstka, nie mając już siły płakać. Podobno wpadłem w depresję. Ja bym to raczej nazwał: przestałem być sprawny. Nadaje się do wyrzucenia. Wstałem z zamiarem skierowania się do łazienki i otworzenia szafki pod zlewem, kiedy z moich kolan zsunęła się biała kartka. Patrzyłem jak powoli opada na dywan, zastanawiając się, skąd ją mam.
No tak, Ashley prosiła...
No i co z tego, że prosiła? Mike! Nie daj się zwariować!
Ale... Co mi szkodzi...
Otwarłem drzwi i ruszyłem na dół dzierżąc w dłoni kartkę i długopis.
- Cześć synu – mama podeszła i pocałowała mnie w czoło. Widziałem po jej twarzy, że cieszy się iż opuściłem pokój.
- Umm... Pomożesz mi to wypełnić? - była bardzo zaskoczona. Po raz pierwszy odezwałem się do niej sam, bez jej nalegań. Jej oczy zaczęły świecić się ze szczęścia.
- Jasne. Pokaż tą kartkę – sztywną ręką wsunąłem jej papier w dłoń. Przebiegła wzrokiem po niej i oddała mi.
- Jestem pewna że jesteś w stanie to sam zrobić. Dziś na obiad naleśniki z nutellą.
Nie zareagowałem, tylko opuściłem kuchnię.
Usiadłem przy biurku i odrzuciłem pada na łóżko. Chwyciłem długopis i z cichym westchnięciem zacząłem czytać.
Imię: Michael – wpisałem.
Nazwisko: Clifford
Drugie imię:
Uhhh... Serio muszę? No dobra.
Drugie imię: Gordon
Następna rubryka była uzupełniona.
Objawy: Pacjent wykazuje brak zainteresowania otaczającym go światem. Nie zwraca uwagi na próby nawiązania kontaktu. Nie okazuje emocji.
Diagnoza: Depresja o stopniu ciężkim.
Uniosłem wysoko brwi. Miło poczytać o sobie. Niedbałe literki wskazywały na pismo mężczyzny.
To pewnie ten... No... Jak mu tam? Thomas Brown? Nie ważne.
Spojrzałem na drugą stronę kartki. Pusta. Czyli tyle mojej roboty. Przypiąłem notatki do tablicy w kącie pokoju i zakopałem się w pościel. Zamierzałem przespać się do obiadu.

2 komentarze:

  1. AAAAAAAAAAA!!! Uwielbiam to opowiadanie! Tak wspaniale oddajesz emocje Michaela *. * z niecierpliwością czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to czekam na następny *-*

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentujesz = wywołasz ogromny uśmiech na mojej twarzy i sprawisz, że rozdział pojawi się szybciej :)